niedziela, 16 marca 2014

Mój przyjaciel Kciuk

Jakiś tydzień temu zauważyłam, że Dawid lubi sobie piąstkę pociumkać. Pierwszy raz zdarzyło mu się na spotkaniu mam w "helsestation". Pomyślałam że to słodkie. Ale później zaczęło się ssanie z większą częstotliwością. Wsadzi sobie kciuka w buzię i jedzie! Wiem, że nawet płody w brzuchu mamy ssą palec przygotowując się w ten sposób do ssania piersi. A mój syn po prostu lubi się uspokajać w ten sposób. Zasypia z kciukiem w buzi. Przy czym każdym rodzajem smoczka gardzi. Próbowałam nieraz. Nie funkcjonuje.
Ssanie kciuka przez dzieci najzwyczajniej sprawia im przyjemność. Usta dziecka oprócz tego że służą mu do jedzenia to jeszcze do poznawania świata i zdobywania przyjemności. Zanim dziecko nauczy się sięgać po oddalone zabawki odkrywa, że są rączki, które najpierw (jak w przypadku Dawidka) uczy się składać razem a potem wkładać piąstki lub palce do buzi. Najpierw dzieje się to przypadkowo a potem z pełną premedytacją - kiedy nie może zasnąć - kciuk ląduje w buzi.
Jestem zadowolona bo dziecko umie się uspokajać samo. Tylko żeby to się nie przerodziło w stały nawyk. Przed oczami mam wizję swojego syna idącego do szkoły z kciukiem w buzi a dzieci się z niego śmieją.
Na razie postanowiłam się nie martwić. Przecież kiedyś mu to przejdzie. Nie ma dowodów na to, że ssanie kciuka jest niebezpieczne dla uzębienia czy tego, że dziecko ma jakies problemy emocjonalne. Pod warunkiem że nawyk ten przejdzie do piątego roku życia.
Przeczytałam w pewnej mądrej książce, że "badania wykazują, że prawie połowa dzieci ssie kciuki w okresie poniemowlęcym. Najczęściej zdarza się to pomiędzy 18 a 21 miesiącem życia. 80% maluszków zrywa ze ssaniem kciuka przed ukończeniem 5. roku życia, zwykle samodzielnie. Tym, które zasypiają z palcem w buzi bądź ssą kciuk w sytuacjach stresowych często zajmuje to więcej czasu niż tym, dla których jest to forma zaspokojenia."



Przejażdżka do Stavanger. Mieliśmy bardzo ciepły i wiosenny weekend dlatego postanowiliśmy z tego skorzystać





Prezentacja uśmiechu roztapiającego śniegi :-)





Dlatego nie robię z tego problemu na razie... Jeśli Wasze dzieci ssą kciuk lub piąstki - pozwólcie im na to. Dla niego to sposób poznawania świata. Niczym się nie martwcie - to przejdzie ;-)






Cytat pochodzi z książki "Pierwszy rok życia dziecka" Heidi Murkoff i Sharon Mazel

4 komentarze:

  1. Jejku, jak ten czas mija!Pamiętam Ciebie, jak jeszcze niezbyt pokaźny brzuszek miałaś, a tu już chłopak jak się patrzy!:)

    Buziaki,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki ten Twój synuś fotogeniczny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję zdrowego synka i życzę powodzenia!
    :)
    (http://nanorweskichwodach.blogspot.no/)

    OdpowiedzUsuń